Carlos Fuentes (1928- )

  • Nowoczesne państwo, niezależnie od tego, w jakiej części świata się znajduje, musi dzisiaj stawić czoło problemowi globalnej ekonomii, która jest ponad prawem i ponad granicami państwowymi.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Jesteśmy poddani próbie drugiego człowieka. Widzimy, ale także jesteśmy widziani. Przeżywamy nieustające spotkanie z tym, czym nie jesteśmy, to znaczy z tym, co odmienne. Odkrywamy, że tylko tożsamość martwa jest niezmienna. Wszyscy istniejemy. Nic nie popycha nas do rozumienia – lub odrzucenia – tej rzeczywistości lepiej niż ruch, który coraz dokładniej będzie określał życie w wieku XXI: masowe migracje z Południa na Północ i ze Wschodu na Zachód. Nic nie wystawi tak nieodwołalnie na prośbę naszej zdolności dawania i otrzymywania, naszych przesądów, a także naszej hojności. Jesteśmy świadkami odradzania się różnych postaci faszyzmu, wysiedlania i pogromów, antysemityzmu, antyislamizmu, antylatynoamerykanizmu, wszystkich tych gwałtownych przejawów ksenofobii, nienawiści lub wrogości nie tylko do cudzoziemców, lecz także, na większą skalę, wobec tego, co odmienne.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Nic nie łączy się jednak tak ściśle z zagrożeniem wynikającym z ksenofobii – jak możliwość pracy wędrownej. Celebrujemy tak zwaną globalizację, bo ułatwia ona nadzwyczajnie wymianę dóbr, służb i pieniędzy na całym świecie. Przedmioty mogą krążyć swobodnie. Ale ludzie, robotnicy – nie.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Jeśli będzie sterowana, globalizacja jest szansą dla wszystkich. Niekontrolowana – przeleje się przez brzegi anarchii i nierówności godzących we wszystkich. Dziś globalizacja i nieodpowiedzialność nadmiernie się zbratały.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • W ciągu pięciuset lat Zachód podróżował na Południe i Wschód, narzucając swą wolę w ekonomii i polityce kulturom peryferyjnym i nie prosząc nikogo o pozwolenie. Teraz te wyeksploatowane kultury wracają na Zachód, wystawiając na próbę te same wartości, które Zachód przedstawiał światu, jako uniwersalne: swobodę ruchu, wolny rynek, opierający się na podaży i popycie nie tylko na pewne dobra, lecz i na siłę roboczą, a także poszanowanie praw człowieka, przysługujące wszystkim i każdemu z osobna spośród robotników emigrantów. Nie jest możliwe osiągnięcie natychmiastowego wzajemnego oddziaływania i globalnej łączności bez jednoczesnej natychmiastowej globalnej migracji.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Wiek XX przyniósł zarówno obiecujący wizerunek ludzkości, dającej się udoskonalić, jak i obietnicę wolności, która, jeżeli ma nią być, zawierałaby w sobie także wolność czynienia zła. Wiek Einsteina i Fleminga, ale też Hitlera i Stalina. Wiek Joyce’a i Picassa, ale również Auschwitz i gułagu. Wiek jasności w nauce, ale też wielkiej ciemności w polityce. Powszechność technologii, ale również przemocy. Postęp, niewyrównany nawet w swej zmienności. Nigdy w historii rodzaju ludzkiego nie było większej przepaści między rozwojem techniki i nauki, a barbarzyństwem politycznym i moralnym. Czy wiek XXI ma dla nas w zanadrzu coś lepszego?

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  •  Ten świat, w którym kłopoty z dostawą wody, opieką zdrowotną i odżywianiem w krajach ubogich mogłyby zostać rozwiązane początkową inwestycją wysokości trzynastu miliardów dolarów – i w którym spożycie lodów w Europie oblicza się na tę samą sumę! (…) >>To niedopuszczalne – mówią nam, między innymi, były dyrektor generalny UNESCO, Federico Mayor, i dyrektor Banku Światowego, James Wolfenson – to niedopuszczalne, żeby świat, który trwoni około ośmiuset miliardów dolarów rocznie na zbrojenia, nie mógł znaleźć pieniędzy – szacunkowo około sześciu miliardów rocznie – na budowę szkół dla wszystkich dzieci na kuli ziemskiej.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Niech Północ, w swoim własnym interesie, nauczy się, w erze globalizacji, dawać prezenty i zmniejszać ciężary. Niech Południe, zamiast odczytywać raz po raz swą listę skarg, swój cahier de doleances, nauczy się utrzymywać w czystości najpierw własny dom i nie wymagać od świata tego, czego przedtem nie daliśmy sobie sami: suwerenności i wolności wewnętrznej, demokracji i praw człowieka, szacunku dla sprawiedliwości, która oczyszcza kraj z korupcji, a także tępi bezkarność i krzewienie bezprawia na naszej własnej ziemi.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Globalizacja jest nazwą pewnego systemu władzy. I, jak Duch Święty, nie ma granic. Ale, jak Mount Everest, jest na swoim miejscu. I tak jak prawo ciążenia, pozostaje bezsporną oczywistością. A przy tym, jak rzymski bóg Janus, ma dwie twarze. Ta dobra twarz to awans techniczny i naukowy najszybszy w całej historii. Wolny handel, postulat wolności ekonomicznej od czasu pruskiego Zöllverein, który przygotował zjednoczenie Niemiec. Korzystne inwestycje zagraniczne. Dostępność i szybkie rozpowszechnianie informacji, co obnaża intencje wielu władców, którzy dawniej kryli się pod liśćmi winorośli w lasach azjatyckich, afrykańskich i latynoamerykańskich. (…) Jednakże Janus ma też drugą twarz, już nie tak atrakcyjną. Szybkość rozwoju technologicznego sprawia, że kraje, które nie są w stanie dorównać kroku silniejszym, pozostają daleko w tyle, być może na zawsze. Wolny handel uwydatnia przewagę wielkich rywalizujących z sobą korporacji (bardzo nielicznych) i wyłącza z tej konkurencji mały i średni przemysł, na czym cierpi poziom zatrudnienia, uposażenia i dobrobytu większości obywateli, ale co pozostaje podporą w procesie rozwoju trzeciego świata. W rezultacie globalizacja uwydatnia podział na bogaczy i biedaków, zarówno w skali międzynarodowej, jak i w łonie każdego narodu: 20 procent populacji świata konsumuje 90 procent produkcji światowej. Wstaje widmo globalnego darwinizmu. Inwestycje spekulacyjne górują nad produkcyjnymi: 80 procent z tych sześciu miliardów dolarów, krążących codziennie na rynkach światowych, to kapitał spekulacyjny. Z tego powodu kryzys globalizacji nie jest kryzysem przedsiębiorstw ani informacji, ani technologii: to są kryzysy międzynarodowego systemu finansowego, wywołane zerwaniem ze społeczną kontrolą gospodarki i osłabieniem władzy politycznej wobec władzy kresohedonicznej.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Globalizacja będzie osądzona. I sąd będzie dla niej surowy, jeżeli ta nazwa oznacza większe bezrobocie, podupadające świadczenia socjalne, utratę suwerenności, rozpad prawa międzynarodowego, a także cynizm polityczny, – dzięki któremu, gdy znikną sztandary demokratyczne, powiewające na znak sprzeciwu wobec komunizmu, podczas zimnej wojny, poruszane przez ludzi ze świata zwanego wolnym – tenże wolny świat pogratuluje sobie, że zamiast totalitaryzmu komunistycznego albo dyktatury według modelu Fidela Castro będzie miał kapitalizm despotyczny, skuteczny jak w Chinach, co zawsze jest lepsze – w aktualnej logice globalnej – od nadwyrężonego neoliberalizmu, który w rzeczywistości jest kapitalizmem >>kolesiów<<, tak jak w Rosji.

    Globalizacja może nas osadzić w niechcianym świecie zdominowanym przez logikę spekulatywną, lekceważenie konkretnej osoby ludzkiej, pogardę dla kapitału akcyjnego, kpiny z resztek suwerenności narodowej, już i tak głęboko zranionej; czeka nas odrzucenie porządku międzynarodowego i uświęcenie kapitalizmu samowładnego, jako formy sprawnego działania służb bezpieczeństwa, bez konieczności obszernych wyjaśnień.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Kultury oddziałują na siebie nawzajem. Kultury giną w odosobnieniu, a kwitną, gdy mogą się kontaktować z innymi. My zaś, jako obywatele, mężczyźni i kobiety z obu wsi – tej globalnej i tej miejscowej – powinniśmy stawiać czoło przesądom, poszerzać nasze własne granice, powiększać zdolność dawania i otrzymywania, jak również rozumienia tego, co jest dla nas dziwne. Nie ma globalizacji, która byłaby coś warta bez miejsca, jakie jej służy. Chcąc rozpowszechniać tę myśl, musimy życzliwie przyjąć kulturę innych, aby ci inni przyjęli tak samo naszą. U zarania nowego wieku przypomnijmy, że historia się nie skończyła. Żyjemy w historii niedokończonej. Przestrogą dla naszej niedokończonej ludzkości jest spostrzeżenie, że kiedy coś lub kogoś odtrącamy, sami biedniejemy, kiedy zaś przygarniamy, stajemy się bogatsi. Czy zdążymy odkryć, dotknąć, nazwać tych naszych bliźnich, których nasze ramiona zdołają przygarnąć jak bliskich nam ludzi? Bo nikt spośród nas nie uświadomi sobie własnej dobroci, jeżeli wpierw nie dostrzeże jej u innych.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • A dziś? Runął mur berliński. Runął Związek Radziecki. Nie runęła jedynie niesprawiedliwość społeczna. I nie zniknął wyzysk człowieka przez człowieka. Koniec wieku i koniec tysiąclecia przyniósł kres dwóch teorii >>reformatorskich<< dotyczących ekonomii i społeczeństwa. Tak zwany socjalizm realny, który nie był ani socjalizmem, ani realnym, tylko totalitarną i dogmatyczna fasadą pewnego rodzaju ekonomii, zniewolonej i nieskutecznej, skonał razem z upadkiem muru berlińskiego w 1989 roku. Jego miejsce zajął inny dogmat: niczym nieskrępowany wolny rynek, który w praktyce funkcjonował pod rządami Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych i Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Zakładano, że pozostawione na łaskę rynku potęgi gospodarcze, skupione na szczycie, będą po trochu (trickle down) dawkowały swe zyski, przelewając je na konta większości pozostałych. Tak się jednak nie stało. Ci, co byli na szczycie, pozostali tam i przy tej okazji – jak zawsze, zauważył John Kenneth Galbraith – nieobecność państwa przerodziła się w brutalną obecność państwa, ilekroć chodziło o powiększenie wydatków na potrzeby militarne albo o ratowanie banków, które splamiły się oszustwem albo zbankrutowały. W końcu prawica postkomunistyczna powiększyła dystans między bogatymi a biednymi, pozostawiła biednych samym sobie, skoncentrowała siły bogaczy i uświęciła neodarwinowska filozofię przyjętą przez Reagana. Kto jest ubogi, jest nim, bo jest próżniakiem.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Globalny kapitalizm przestał zabiegać o ugodę i jest w ciągłym konflikcie ze swym własnym państwem prawa i własnymi deklaracjami o prawach człowieka. Nie ma praw człowieka. Są prawa rynku.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Połączenie Krezusa (pieniądza) i Hedoné (rozkoszy) sprawia, że kultura globalna staje się pokazem mody, gigantycznym ekranem, stereofonicznym grzmotem, istnieniem na papierze. Takie istnienie robi z nas coś, co C. Wright Mills nazwał Wesołymi Robotami. Skazuje nas, zgodnie z tytułem słynnej książki C. Wrighta Neila Postmana, na >>nieustanną rozrywkę aż do śmierci<<. Tymczasem miliony istot ludzkich umierają, nie uśmiechnąwszy się ani razu przez całe życie.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Koszmary >>amerykańskiego snu<<, zjawy dzienne i modlitwy nocne, brutalność awansu społecznego, średnia inteligencja klasy średniej, rozczarowanie sukcesem, pustka, jaką przynosi sława – to stałe tematy krytyczne w beletrystyce Stanów Zjednoczonych.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Świat trwoni rocznie 800 miliardów dolarów na zbrojenia, ale nie potrafi zebrać sześciu miliardów rocznie na szkoły dla wszystkich dzieci świata w roku 2010. >>Obniżenie wydatków militarnych tylko o 1 procent dałoby sumę wystarczającą na to, by wszystkie dzieci świata mogły usiąść przed tablicą szkolną<< (dane UNESCO i Banku Światowego). Samolot myśliwski dla latynoamerykańskich wojsk powietrznych kosztuje tyle co 80 milionów egzemplarzy książek szkolnych.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"
  • Przepaść ubóstwa w krajach tak zwanego trzeciego świata wyraża się w coraz niższym poziomie edukacji. Mamy na kuli ziemskiej 900 milionów dorosłych analfabetów, 130 milionów dzieci pozbawionych szkoły i 100 milionów dzieci, które porzucają naukę jeszcze w szkole podstawowej.

    Carlos Fuentes (1928- ) "W to wierzę (2002)"